środa, 27 kwietnia 2011

Leo Messi rozbija gardę Realu.

Do 61 minuty Real konsekwentnie realizował destrukcyjny plan skonstruowany przez Jose Mourinho. Plan ten od zastosowanych w dwóch poprzednich Gran Derby różnił się przede wszystkim jeszcze większym skupieniem piłkarzy Realu na defensywie.

Real miał nie stracić bramki i do wspomnianej 61 minuty wszystkimi dostępnymi sposobami (nie zawsze zgodnymi z duchem Fair Play) uniemożliwiał piłkarzom Pepa Guardioli strzelenie gola i sam kilka razy groźnie kontratakował. Barca miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale stworzyła sobie tylko kilka dobrych okazji. Szczęscia próbował m.in. Xavi i Messi. W międzyczasie mieliśmy klika spięć przed i w czasie przerwy, które skończyły się czerwona kartką dla Pinto. Po przerwie Barca jeszcze bardziej przycisnęła piłkarzy z Madrytu, czym wywołała ogromna frustrację w ich szeregach. Cisnienia nie wytrzymał Pepe i po bezmyślnym faulu na Alvesie dostał czerwona kartkę. Z boiska wyrzucony został także Jose Mourinho za komentarze i dyskusje z sędziami. W tym momencie Barca spokojnie ruszyła do ostatecznego natarcia na szeregi wroga. W miejsce Pedro wszedł Ibrahim Affelay i dał kolegom sygnał do ataku. Minał przed polem karnym Marcelo i idealnie wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Messiemu. Najlepszy piłkarz świata wykorzystał nadarzającą się okazję i między nogami Casillasa umiescił piłke w bramce, czym wyrwał swój zespół z klinczu Realu. Drugi cios również wyprowadził Messi w symboliczny sposób wypuszczony do akcji przez Busquetsa. Messi rzucil się na obrone Relau, na pełnej szybkości minał zmęczonych obrońców i prawą nogą umieścił piłkę obok bezradnego Casillasa. 

Sytuacja z czerwoną kartką dla Pepe jest znamienna dla taktyki Mourinho, który tak ustawia swoje zespoły na mecze pucharowe, że zawodnicy muszą cały czas atakować przeciwników nie odstawiając nogi, by wybic im z głowy myśli o grze. Często faule podopiecznych Mourinho są zauważane przez sędziów i „nagradzane” kartkami. Mourinho zazwyczaj narzeka, że sędziowie są stronniczy, ale tak naprawdę pretensje musi mieć do siebie samego. Faulu Pepe oraz Ramosa Wielki Mou oczywiście nie widział, ale zdołał przyznać, że jego zespół jest bez szans na awansdo finału po porażce 2:0 i stracie dwóch podstawowych obrońców.

Wynik 0:2 na  wrogim terenie jest świetnym rezultatem, pięknym prezentem od Barcy dla kibiców i doskonałą odpowiedzią na ostatnie kontrowersje zaistniałe pomiędzy oboma klubami. Odmienił on również przebieg poczwórnego El Clasico, dotychczas szala minimalnie odchylała się w stronę Realu. Nie obyło się niestety bez kontrowersji z obu stron i błędów sędziowskich, ale ostatecznie wynik można uznać za sprawiedliwy wobec tego, co oglądaliśmy na murawie. W kolejnym spotkaniu Real będzie musiał całkowicie zmienić taktykę i ruszyć do natarcia, inaczej może zapomnieć o finale na Wembley. Mourinho będzie musiał sobie poradzic z brakiem zawieszonych za kartki Ramosa i Pepego. Barca jest coraz bliżej upragnionego finału Ligi Mistrzów musi tylko wykonac ostateczny krok w przyszły wtorek na Camp Nou. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz