niedziela, 10 kwietnia 2011

Sytuacja w La Liga coraz jaśniejsza.

W 50 minucie meczu pomiędzy FC Barceloną a Almerią wydawało się, że wbrew oczekiwaniom emocje w La Liga podnoszą głowę z ziemi. Po 50 minutach bezproduktywnego "klepania" piłki przez Barcę, Almeria przeprowadziła kontrę i zdobyła bramkę uciszając całe Camp Nou. W obliczu pewnego zwycięstwa Realu z Athletic 3:0 oznaczało to zmniejszenie dystansu między Realem i Barcą do 5 punktów przed przyszłotygodniowym El Classico na Stantiago Bernabeu.

Tak się jednak nie stało. Emocje juz dwie minuty później zostały ponownie uziemione po bramce z rzutu karnego w wykonaniu Leo Messiego. Ten sam zawodnik zaliczył asystę przy drugiej bramce. Dośrodkowanie Leo z rzutu rożnego na bramkę zamienił ten, który ma uniemozliwić Cescowi Fabregasowi powrót do drużyny FC Barcelony, czyli młodziutki Thiago Alcantara. Mimo prowadzenia Barca nie zwalniała tempa i cały czas starała się strzelić kolejną bramkę. Z pomocą przybył więc ponownie Leo Messi i w doliczonym czasie gry wykorzystał niepewne zachowanie obrońcy przy wybiciu piłki, przejął ja i ze spokojem pokonał bramkarza Almerii ustalając wynik meczu na 3:1.Wynik ten jest jak najbardziej zasłużonym wynikiem, ale został okupiony kontuzją Bojana (nie zagra do końca sezonu) oraz żółtą kartka dla Mascherano. Kartka ta oznacza, ze nie zagra on w pierwszym z 4 czekających nas Gran Derby. Jest to o tyle problem, że Javier stał się ostatnio podstawowym defensywnym pomocnikiem zastępując w tej roli przesuniętego do obrony Busquetsa.

Real rozgrywał teoretycznie trudniejsze spotkanie na stadionie w Bilbao, gdzie zmierzył się z tutejszym Athletic. Jose desygnował do gry eksperymentalną jedenastkę bez Marcelo, Ronaldo, Ozila, Xabiego Alonso, Carvalho i Adebayora. Zmiennicy okazali się jednak zbyt silnym przeciwnikiem dla Athletic i Real pokonał gospodarzy 3:0 po dwóch bramkach Kaki z rzutu karnego oraz jednej bramce Cristiano w końcówce meczu.

Tak więc na tydzien przed kolejnym Gran Derby sytuacja w La Liga wydaje się być rozstrzygnięta na korzyść Barcy, która nawet w obliczu porażki na Santiago Bernabeu zachowa 5 punktów przewagi. Oznacza to, że aby wygrać Ligę Real musiał by pokonać Barcę u siebie, wygrac pozostałe 6 pojedynków w lidze i liczyc na jeszcze dwie porażki zawodników Pepa Guardioli. Patrząc na kalendarz rozgrywek ligowych widzimy jednak wyraźnie, że to Real bedzie miał trudniejszą końcówkę sezonu grając na wyjeździe w Walencjii, Villareal oraz w Sewilli. Sam Pep Guardiola zapowiada, ze jego zawodnicy jadą do Madrytu tylko i wyłącznie po 6 z rzędu zwyciestwo derbowe nie zważając na "bezpieczną" przewagę w lidze. Dobrą wiadomością dla Jose Mourinho jest stan zdrowia jego piłkarzy. Wszyscy są zdrowi i zapowiadaja, że nie odpuszczą w najbliższym El Classico pod żadnym pozorem. Zanim jednak przystąpimy do uczty piłkarskiej z okazji Gran Derby,  czeka nas jeszcze Liga Mistrzów, gdzie obie drużyny będą na wyjazdach bronic 4 bramkowej zaliczki z pierwszych meczy, aby móc nam dać kolejne dwa El Classico w Lidze mistrzów właśnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz