Kiedy wydawało się, że Real Madryt kierowany przez błyskotliwego Jose Mourinho, przystępuje do ostatniego etapu ataku na twierdzę FC Barcelony, ten wybrał inne rozwiązanie i kompletnie oddał mecz przeciwko broniącemu się przed spadkiem do 2 ligi, Sportingowi Gijon. Pomimo optycznej przewagi osłabiony kontuzjami Ronaldo ,Benzemy i Marcelo oraz zawieszonego za kartki Alonso Real Madryt, nie zdołał strzelić gola na własnym stadionie. Co nie udało się atakującemu przez większość meczu Realowi udało broniącemu się "słabeuszowi" z Gijon. W 79 minucie, po jednej z nielicznych składnych akcji zespołu, gola na wagę zwycięstwa strzelił Miguel Cuevas. Mimo, że przez cały mecz to Real prowadził grę to jednak brakowałow tym wszystkim determinacji i pomysłu na zaskoczenie Sportingu.
W ten właśnie sposób dobiegła końcowi jedna z najdłuższych i najgłośniejszych serii w świcie piłkarskim. Jose Mourinho ostatni raz przegrał mecz ligowy na własnym stadionie ponad 9 lat temu w meczu z Beira-Mar w lutym 2002 roku trenując FC Porto. Od tamtego wydarzenia, czy to w Porto, Chelsea, Interze czy Realu, Jose nigdy nie przegrał meczu ligowego na własnym stadionie. Z każdym z wymienionych zespołów, nie licząc Realu, którego sezon jeszcze sie nie zakończył, odnosił on wielkie sukcesy szczyt osiągając w zeszłym sezonie z Interem. Obecny sezon ze względu na niesamowitą formę FC Barcelony jak narazie nie jest szczytem marzeń Mou. Co wiecej, po przegranej 5:0 na Camp Nou oraz ostatniej porazce z Gijon, przyszłość Mourinho w Realu jeszcze nigdy nie była tak niejasna. Wszystko będzie zależeć od dwóch pozostałych rozgrywek, w których Real liczy sie w grze o najwyższe laury. Mowa oczywiscie o Lidze Mistrzów i finale Copa del Rey. Słaba, jak na standarty Realu, postawa w La Liga, brak obiecywanej przez Jose efektownej gry i czeste wpadki z ligowymi średniakami i wysoki współczynnik nienawiści jaki wywołuje u kibiców i trenerów innych drużyn Mou, to główne zarzuty wobec niego. Sprawiają one, że wysoce postawione osoby na Santiago Bernabeu zaczynają się zastanawiać nad sensownością dalszej z nim współpracy. Nie zmienia to jednak faktu iż jesli zdoła osłodzić fanom i działaczom gorycz przegranego sezonu w La Liga triumfem na Barcą w finale Copa del Rey lub półfinale Ligi Mistrzów to jego szanse na pozostanie znacznie wzrosną. Aby tak sie jednak stało Real musi jutro pokonać, osłabiony kontuzjami kilku kluczowych graczy Tottenham w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Znając swoja pozycję Mourinho postanowił za wszelką ceną skorzystać z usług Cristiano Ronaldo i Gonzalo Higuaina wciąż wracających do pełni sił po kontuzjach. Zapewne nie skorzysta z ich usług od początku spotkania, lecz z pewnoscia chętnie z nich skorzysta w drugiej połowie meczu gdy Tottenham nie bedze już miał tyle sił co na początku spotkania. Najwazniejszy mecz Jose Mourinho w Realu rozpocznie się juz jutro o 20.45.
Aby Real i Barca mogły spotkać się w półfinale Ligi Mistrzów, Barca musi pokonać w środę wieczorem nieobliczalny Shachtar Donieck. W weekend podopieczni Pepa Guardioli pokonali Villareal na wyjeździe, a jedyna bramkę meczu strzelił Gerard Pique. Bohaterem spotkania został jednak, będący w wyśmienitej dyspozycji, Victor Valdes, który kilkukrotnie świetnymi paradami uchronił swój zespół przed stratą bramki. Osłabiona nieobecnością Xaviego, Puyola, Abidala i Pedro oraz zmęczeniem po meczach reprezentacyjnych Barca zdołała wygrać bardzo ważny pojedynek na jej drodze do ostatecznego zwycięstwa w La Liga. Dobrze spisali się piłkarze rezerwowi godnie zastępując swoich kolegów na boisku. Szczególnie cieszyć powinna postawa młodego gracza drugiej drużyny FC Barcelony Thiago Alcantary. Poraz kolejny udowodnił on, że jesli nawet nie uda się ściągnąc z powrotem do drużyny Cesca Fabregasa to Barca ma juz kandydata do zastąpienia Xaviego, gdy ten za kilka lat osiągnie kres swej kariery. Na szczescie sam Xavi jest cały czas w świetnej dyspozycji wiec nie ma mowy o tym by transfer Cesca był dla Barcy koniecznością.
Dwumecz z Shachtarem nawet dla legendarnego trenera FC Barcelony Johana Crouyffa jest zagadką. Uznał on piłkarzy z Doniecka za zdecydowanie groźniejszych przeiwników dla Barcy niz ma to miejsce w pojedynku Realu z Tottenhamem. Pierwszy mecz rozgrywany w środę na Camp Nou musi sie zakończyć pokaźną zaliczyką dla Barcy inaczej czeka nas ogromna nerwówka w Doniecku. Jedną z głównych postaci Shachtara napewno będzie Chygryński, który został odsprzedany spowrotem z Barcy do Shachtara przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Będzie on stanowił o sile defensywnej swojego zespołu tak waznej w meczach z Barcą. Ostatnia prosta, pomimo faltrartu Realu, nadal trwa!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz