środa, 27 kwietnia 2011

Leo Messi rozbija gardę Realu.

Do 61 minuty Real konsekwentnie realizował destrukcyjny plan skonstruowany przez Jose Mourinho. Plan ten od zastosowanych w dwóch poprzednich Gran Derby różnił się przede wszystkim jeszcze większym skupieniem piłkarzy Realu na defensywie.

Real miał nie stracić bramki i do wspomnianej 61 minuty wszystkimi dostępnymi sposobami (nie zawsze zgodnymi z duchem Fair Play) uniemożliwiał piłkarzom Pepa Guardioli strzelenie gola i sam kilka razy groźnie kontratakował. Barca miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale stworzyła sobie tylko kilka dobrych okazji. Szczęscia próbował m.in. Xavi i Messi. W międzyczasie mieliśmy klika spięć przed i w czasie przerwy, które skończyły się czerwona kartką dla Pinto. Po przerwie Barca jeszcze bardziej przycisnęła piłkarzy z Madrytu, czym wywołała ogromna frustrację w ich szeregach. Cisnienia nie wytrzymał Pepe i po bezmyślnym faulu na Alvesie dostał czerwona kartkę. Z boiska wyrzucony został także Jose Mourinho za komentarze i dyskusje z sędziami. W tym momencie Barca spokojnie ruszyła do ostatecznego natarcia na szeregi wroga. W miejsce Pedro wszedł Ibrahim Affelay i dał kolegom sygnał do ataku. Minał przed polem karnym Marcelo i idealnie wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Messiemu. Najlepszy piłkarz świata wykorzystał nadarzającą się okazję i między nogami Casillasa umiescił piłke w bramce, czym wyrwał swój zespół z klinczu Realu. Drugi cios również wyprowadził Messi w symboliczny sposób wypuszczony do akcji przez Busquetsa. Messi rzucil się na obrone Relau, na pełnej szybkości minał zmęczonych obrońców i prawą nogą umieścił piłkę obok bezradnego Casillasa. 

Sytuacja z czerwoną kartką dla Pepe jest znamienna dla taktyki Mourinho, który tak ustawia swoje zespoły na mecze pucharowe, że zawodnicy muszą cały czas atakować przeciwników nie odstawiając nogi, by wybic im z głowy myśli o grze. Często faule podopiecznych Mourinho są zauważane przez sędziów i „nagradzane” kartkami. Mourinho zazwyczaj narzeka, że sędziowie są stronniczy, ale tak naprawdę pretensje musi mieć do siebie samego. Faulu Pepe oraz Ramosa Wielki Mou oczywiście nie widział, ale zdołał przyznać, że jego zespół jest bez szans na awansdo finału po porażce 2:0 i stracie dwóch podstawowych obrońców.

Wynik 0:2 na  wrogim terenie jest świetnym rezultatem, pięknym prezentem od Barcy dla kibiców i doskonałą odpowiedzią na ostatnie kontrowersje zaistniałe pomiędzy oboma klubami. Odmienił on również przebieg poczwórnego El Clasico, dotychczas szala minimalnie odchylała się w stronę Realu. Nie obyło się niestety bez kontrowersji z obu stron i błędów sędziowskich, ale ostatecznie wynik można uznać za sprawiedliwy wobec tego, co oglądaliśmy na murawie. W kolejnym spotkaniu Real będzie musiał całkowicie zmienić taktykę i ruszyć do natarcia, inaczej może zapomnieć o finale na Wembley. Mourinho będzie musiał sobie poradzic z brakiem zawieszonych za kartki Ramosa i Pepego. Barca jest coraz bliżej upragnionego finału Ligi Mistrzów musi tylko wykonac ostateczny krok w przyszły wtorek na Camp Nou. 

wtorek, 26 kwietnia 2011

Gran Derby vol.3

Dwumecz w Lidze Mistrzów zadecyduje o tym, dla której z drużyn ten sezon będzie zwycięski. Real Madryt w ubiegłą środę w finale Copa del Rey po dogrywce pokonał FC Barcelonę 1:0 i zdobył dzieki temu zdobył pierwszy od trzech sezonów puchar. Cztery dni wcześniej FC Barcelona na bosiku Realu Madryt praktycznie zapewniła sobie Mistrzostwo Hiszpanii remisując po karnych Messiego i Ronaldo 1:1.  Już jutro o 20:45 na Santiago Bernabeu rozpocznie się trzecie z czterech Gran Derby jakie mamy przyjemność oglądać na przestrzeni trzech tygodni. Jak na razie mamy remis i to Liga Mistrzów rozstrzygnie, kto będzie zwycięzcą tej czterowątkowej wojny jak i całego sezonu.


Wiadomością dnia jest uraz Andresa Iniesty. To kolejny po Bojanie, Maxwellu, Adriano i Abidalu piłkarz kontuzjowany przed pierwszym meczem półfinałowym. Kontuzja bohatera finału ostatnich Mistrzostw Świata nie wydaje się być groźna, ale dyskwalifikuje go z gry w jutrzejszym meczu. Problemy z kontuzjami wydają się być największym hamulcem FC Barcelony w drodze do tytułu najlepszej drużyny wszechczasów. Nie pomaga też zniżka formy kluczowych postaci boisku. Messi wydaje się powracać do życia, ale wciąż daleko mu do nieomylności z pierwszej części sezonu. David Villa oraz Pedro przestali seriami trafiać do bramki, a Xavi wydaje się być przemęczony sezonem. W takiej sytuacji bohaterem ostatnich pojedynków wydaje się być Javier Mascherano, który swoja uniwersalnością udowodnił, że warto było się o niego starać w letnim okienku transferowym. Jutro obecność jego oraz Puyola, może się okazać kluczowa dla losów dwumeczu. Obaj prawdopodobnie zagrają w obronie od pierwszych minut bitwy na Santiago Bernabeu. W pomocy w miejsce Iniesty pojawi się talent z Barcy B, Thiago Alcantara lub doświadczony, posiadające duże zaufanie Pepa Guardioli , Seidu Keita. W drużynie Realu Madryt kwestia kontuzji na finiszu sezonu przestała być problemem. Największym zmartwieniem Jose Mourinho będzie brak kontuzjowanego Khediry oraz zawieszonego za kartki Carvalho. Nieobecność tego ostatniego wymusi na Mou zmianę ustawienia obronnego, wskutek czego Pepe z defensywnego pomocnika wróci na pozycje środkowego obrońcy. Można być również pewnym, że obie drużyny będą trzymać się swojej taktyki, czyli Barca będzie atakować pozycyjnie, a Real pressingiem będzie próbował odebrać piłkę i w efekcie szukał szczęścia w kontrataku wykorzystując szybkość Di Marii oraz Ronaldo. 

Na przedmeczowych konferencjach Jose Mourinho oraz Pep Guardiola ostro dyskutowali na temat minionego finału Copa del Rey oraz nadchodzącego półfinału Ligi Mistrzów. Mou na podstawie wywiadów opublikowanych w gazetach zarzucał trenerowi Barcy, że ten zmienił strategię z niekomentowania decyzji sędziów na krytykowanie tych słusznych aczkolwiek niekorzystnych dla jego drużyny. Pep w odpowiedzi stwierdził, iż jest mu przykro, że jego kolega wierzy we wszystko co piszą gazety. Wypowiadał się również z należnym rywalowi szacunkiem na temat szans obu zespołów na awans do finału Ligi Mistrzów, mianując Real Madryt faworytem nadchodzącego spotkania. Również zawodnicy Barcy po ostatnich wydarzeniach nabrali pokory i zaczęli ostrożniej wypowiadać się na temat nadchodzącego dwumeczu, co cieszy w obliczu wyzwania jakie przed nimi stoi. Jeszcze przed kilkoma tygodniami wydawało się, że to Barca jest zdecydowanym faworytem nadchodzących El Classico, teraz szanse obu zespołów ze względu na obniżkę formy oraz braki w składzie Barcy oraz zwyżkę formy Realu wydaja się być bardzo wyrównane. Zadecydują detale.

Zwycięzca półfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Barcą a Realem zgarnie całą pulę. Cała chwała i splendor spadnie na tego, kto przechytrzy rywala na oczach milionów ludzi przed telewizorami. Będzie to jedno z najgłośniejszych wydarzeń ostatnich lat w piłce nożnej, gdzie zmierzą się dwie druzyny o skrajnie przeciwnym spojrzeniu futbol, których wyczyn ma szanse zapisać się złotymi zgłoskami na kartach historii piłki nożnej. Będzie to również pojedynek dwóch trenerów, którzy mimo tego, że wywodzą się z tej samej drużyny, są całkowicie przeciwnymi osobowościami na boisku jak i poza nim oraz dwóch najlepszych piłkarzy ostatnich lat, którzy w bezpośrednim pojedynku będą próbowali udowodnić sobie nawzajem jak i nam, który na tytuł najlepszego zasługuje bardziej. Kto będzie ostatecznym zwycięzcą dowiemy się podczas tygodniowej nerwówki z hymnem Ligi Mistrzów w tle…  

 Start jutro o 20:45!! Obecność obowiązkowa!!

PS. Manchester United po wyjazdowej wygranej 2:0 nad Schalke 04 Gelserkirchen jest juz jedną nogą w finale. Szczególne brawa należą sie Ryanowi Giggsowi. 37 letni pomocnik jest bohaterem trzeciego kolejnego pojedynku swojej drużyny w Lidze Mistrzów. Gość jest niesamowity;] 

sobota, 23 kwietnia 2011

Barca juz prawie w koronie Mistrza Hiszpanii

Barca i Real rozegrały dziś swoje spotkania w ramach 33 kolejki La Liga. Zarówno Barca jak i Real wygrały swoje spotkania, co sprawia, że na 5 kolejek przed końcem sezonu FC Barcelona utrzymała swoją 8 punktową przewagę nad Realem i jest coraz bliższa zwycięstwa w wyścigu o tytuł Mistrza Hiszpanii.

Real przystąpił do spotkania z Walencją w składzie okrojonym w stosunku do mecz z Barcą o Cristiano Ronaldo, Angela Di Marie i Pepe.  Przed meczem drużyną Unaia Emery’ego przywitała zwycięzców środowego finału Copa del Rey szpalerem. Od początku spotkania przeważał niesiony sukcesem nad Barcą Real, który wykorzystując bardzo słabą postawę defensorów z Walencji szybko zdobył dużą przewagę. Pierwszego gola strzelił Benzema w 22 minucie meczu. Następne gole jeszcze przed przerwą dołożyli Higuain, Kaka i ponownie Higuain. Po przerwie bramkę na 0:5 poraz kolejny strzelił wracający do wysokiej dyspozycji Kaka. Valencja zdołała odpowiedzieć trafieniem  Soldado, ale chwile później szóstą bramkę na konto Realu i trzecią na swoje konto zapisał Higuain. Valencja wykorzystując rozkojarzenie Realu w końcówce zdołała strzelić jeszcze dwie bramki, ale i tak to Real był w przekroju spotkania znacznie lepszy i ostateczny wynik 3:6  tylko to potwierdza.

Barca rozpoczęła swoje spotkanie z Osasuną 15 minut po zakończeniu meczu w Walencji. W podstawowym składzie zabrakło aż 6 podstawowych graczy, którzy odpoczywali przed środowym półfinałem Ligi Mistrzów. Na ławce zasiedli miedzy innymi Messi, Xavi i Iniesta. Na boisku zabrakło również Gerarda Pique, oglądającego mecz  z trybun wraz wybranką swego serca Shakirą. Tradycyjnie od początku spotkania Barca przejęła inicjatywę w meczu utrzymując się przy piłce przez 75% pierwszej połowy. Niestety podobnie jak i w ostatnich kilku meczach z ogromnej przewagi w posiadaniu piłki nie wynikało zbyt wiele. Strzałów na bramkę Osasuny było jak na lekarstwo, a rozegranie piłki było jak na standardy Barcy powolne i schematyczne. Na szczęście swojego pierwszego od 11 spotkań gola zdobył David Villa i po pierwszej połowie podopieczni Pepa Guardioli prowadzili 1:0. W drugiej połowie na boisku pojawili się Iniesta, Xavi i Messi dzięki czemu mecz troche się ożywił. W końcówce drugą bramkę dla Barcy zdobył Messi i mecz zakończył się wynikiem 2:0. Bohaterem meczu został Mascherano ustawiony przez Guardiolę na środku obrony. Przez cały mecz jego pewne interwencje dawały spokój w obronie. Jego dobra dyspozycja może być bardzo potrzebna podczas potyczki z Realem w Lidze Mistrzów, gdyż w spotkaniu z Osasuną kontuzji nabawił się jedyny nominalny lewy obrońca Maxwell i jego występ w meczu z Realem stoi pod znakiem zapytania.

Obie drużyny łatwo wygrały swoje spotkania jednak lepsze wrazenie, mimo 3 straconych bramek, zrobił Real, który z łatwością wypunktował Valencję. Barca grała ociężale i schematycznie, co można częściowo tłumaczyc mocno rezerwowym składem. Jeśli Pep Guardiola szybko nie wymysli sposobu na tchnięcie w swoich zawodników nowego życia to o zwycięstwo z Realem w półfinale Ligi Mistrzów będzie bardzo ciężko. Duża ilość kontuzji w zespole napewno zadania mu nie ułatwi…


Zabrakło pokory

Po środowej porażce w finale pucharu króla wielu fanów FC Barcelony zostało sprowadzonych na ziemię. Nagle okazało się, że Barca nie jest zespołem niepokonanym, a Jose Mourinho ma na styl Barcy sprawdzony sposób, który zamierza wykorzystać by pognębić rywala z Katalonii również w półfinale Ligi Mistrzów.

Real w pełni zasłużenie wygrał finałowy mecz pokazując niesamowity głód zwycięstwa, zawziętość i dyscyplinę taktyczną. O odpowiednia motywację zadbał Jose Mourinho oraz zawodnicy z Katalonii, którzy udzielili kilku pełnych pychy wywiadów, pogardliwie wypowiadając się na temat przeciwnika. Oliwy do ognia dolał też prezes FC Barcelony Sandro Rosell przewidując zwycięstwo swojego zespołu nad Realem w finale w wymiarze 5:0. Barca próbowała grać swoja piłkę, ale Real skutecznie zabijał widowisko grając agresywnym pressingiem. Ci, którzy maja pretensje do piłkarzy Mourinho o taki, a nie inny styl gry jego podopiecznych musza zrozumieć, że to jest jedyny sposób na wygranie z Barceloną. Jeśli Real chciał wygrać jakies trofeum w tym sezonie (a chciał bardzo) to musiał zagrać schowany za podwójną gardą mając nadzieje, że jakaś kontra przyniesie im sukces. Pełna wymiana ciosów i otwarta gra z Barcą jest praktycznie nie mozliwa, a doskonałym na to przykładem był listopadowy pojedynek obu drużyn na Camp Nou gdzie Barca zmiażdżyła próbujący grac ofensywnie Real 5:0.

Więc czego zabrakło podopiecznym Pepa Guardioli?? Przede wszystkim zabrakło skuteczności i pokory. David Villa nie strzelił bramki od ponad 800 minut spędzonych na boisku. Okazji do strzelenia bramki w każdym meczu ma kilka, ale jakimś cudem piłka nie chce wpaść do bramki. Również Pedro zatracił gdzies swój instynkt strzelecki i nie potrafi znaleźć drogi do bramki. Skolei Messi zbyt często pozwala sobie na indywidualne rajdy nie zauważając lepiej ustawionych na boisku kolegów z drużyny. Niesamowite MVP, które budziło strach w przeciwnikach zacięło się i jeśli oprócz Mistrzostwa Hiszpanii FC Barcelona chce dołożyc do kolekcji kolejne trofeum to niezbędnym jest, aby MVP się rozstrzelało na nowo. Oprócz skuteczności piarzom Barcy zabrakło także szacunku dla przeciwnika oraz dla własnych kibiców. Różnica w jakości gry podopiecznych Guardioli między pierwszą, a drugą połową meczu była ogromna co pokazuje, że piłkarze Barcy po prostu zlekceważyli przeciwnika i uznali, ze wygrają ten pojedynek bo są po prostu lepsi. Zaskoczyła ich niesamowita zawziętość ataków piłkarzy Realu, którzy atakowali bez pardonu i walczyli o każdą piłkę jak by od tego zależało ich życie. Pisząc o braku szacunku dla kibiców mam na mysli częste i słabej jakosci symulacje zawodników Barcy po każdym ostrzejszym ataku przeciwnika. Wiadomym jest, że w takich klimatach to własnie piłkarze Realu lubują się najbardziej, doprowadzając sztukę aktorską na boisku piłkarskim do perfekcji. Barca podejmując rękawicę w tej kategorii po pierwsze wykazała się pogardą dla historii klubu, dla którego grają oraz kibiców, którzy zawsze byli dumni z tego, że ich piłkarze, czy idzie im w meczu lepiej czy gorzej, zawsze starali się grać fair. Zamiast tracić czas na bezsensowne dyskusje z sędziami powinni się skupic na konstruowaniu kolejnej akcji, która przy słabszej skuteczności była by szansą na strzelenie bramki i wygranie meczu w regulaminowym czasie gry.

Już dziś pilkarze Barcy będą mieli szanse na choćby częściowe zmazanie plamy po finale Copa del Rey.  Ostateczne odkupienie win zapewni tylko awans do finału Ligi Mistrzów.  Jeśli dziś wygraja w ładnym stylu z Osasuną znacznie przybliżą się do ostatecznego tryumfu w La Liga. Piłkarze Guradioli muszą zapomniec o środowej porażce oraz o przyszłotygodniowym meczu z Realem na Santiago Bernabeu i z pokorą zagrać na maksimum swoich możliwości. Ewentualne potknięcie w lidze dałoby jeszcze wiecej pewności siebie piłkarzom Realu, otwierając na nowo walkę o tytuł Mistrza Hiszpanii. Real czeka trudniejsze zadanie pokonania Valencii na jej własnym stadionie. Obie drużyny zapewne będą oszczędzać najważniejsze postacie w swoich drużynach na wtorkowe Gran Derby w Lidze Mistrzów, dlatego możemy spodziewać się kilku niespodzianek w składach. W składzie Realu napewno nie pojawi się Khedira, który z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu.

niedziela, 17 kwietnia 2011

Remis w pierwszej rundzie.

Obie drużyny po wczorajszych niezwykle emocjonujących Gran Derby mają swoje powody do zadowolenia.  Mimo, że podopiecznym Pepa Guardioli nie udało się utrzymać prowadzenia w meczu to i tak remis 1:1 na boisku przeciwnika oznacza, że utrzymali oni 8 punktów przewagi nad Realem w tabeli La Liga na 6 kolejek przed zakończeniem sezonu. FC Barcelona nie musiała wygrywać tego meczu i było to widoczne jej grze nastawionej na utrzymywaniu się przy piłce i oszczędzanie sił przed kolejnymi meczami.  Real musiał by wygrać wszystkie swoje mecze, a Barca przegrać 3 razy, aby wydrzeć Barcelonie trzecie kolejne Mistrzostwo Hiszpanii.




Real Madryt zagrał tak jak można się było tego spodziewać. Ostatnia porażka na Camp Nou pokazała, że Real nie może iść z Barceloną na wymiane ciosów. Mourinho postawił przede wszystkim na zabezpieczenie tyłów i ustawił Pepe przed czwórką obrońców na pozycji defensywnego pomocnika. Obok niego zagrali Alonso i Khedira, czyli dwaj kolejni defensywni pomocnicy. Takie rozwiązanie pozwoliło Realowi zagęścić przestrzeń przed swoim polem karnym skutecznie utrudniając rozgrywanie piłki piłkarzom z Katalonii. Swojej szansy podopieczni Mou szukali w kontrach i stałych fragmentach gry. Do momentu faulu Albiola na Villi mecz był wyrównany z utrzymującą się przy piłce Barcą oraz schowanym za gardą Realem próbującym od czasu do czasu punktować z kontrataku. Czerwona kartka Albiola oraz bramka Messiego z rzutu karnego podziałała jednak na Real mobilizująco. Cristiano i spółka postawili wszystko na jedną kartę i ruszyli do natarcia wykorzystując rozluźnienie w szeregach Barcy. Efektem był karny Ronaldo w 83 minucie dający jego drużynie upragniony remis. Obie drużyny miały swoje szanse na rozstrzygnięcie tego pojedynku w końcówce, ale zawodziła ich skuteczność, a bramkarze byli w dobrej dyspozycji. W marnowaniu sytuacji bramkowych przewodził David Villa, który sam mógł rozstrzygnąć losy tego pojedynku. David świetnie wychodził do prostopadłych podań, niestety zabrakło mu szczęścia. Czekamy momentu, w którym David się odblokuje i zacznie strzelać bramki seriami, gdyż są one drużynie bardzo potrzebne.

Od początku spotkania zagrał Carles Puyol, który wprowadził tak potrzebny w obronie spokój. To jak wiele daje drużynie jego obecność na boisku mogliśmy ocenić sami po przedwczesnym zejściu Tarzana z boiska z powodu kontuzji. Obrona stała się nerwowa, a powstałe w obronie dziury wykorzystywali zawodnicy Realu. Kontuzja Carlesa ponoć nie jest poważna, co bardzo uspokoiło kibiców, kolegów z drużyny i trenera, który wiele ryzykował wystawiając go w pierwszym składzie. Jego obecnośc na boisku w pozostałych trzech pojedynkach z Realem oraz ewentualnym finale Ligi Mistrzów jest kluczowa. Po meczu The Special One w swoim stylu narzekał na sędziów oraz zarzucał im stronniczość, mimo że słaby poziom sędziowania uprzykrzał życie piłkarzom obu drużyn w podobnym stopniu. Pep Guardiola skolei komplementował grę przeciwnika podkreslając jej dojrzałość, zaznaczył również, że sprawa tytułu nie jest rozstrzygnięta dopóki istnieją matematyczne szanse dla Realu.

Tak jak podejrzewaliśmy mecz odpowiedział na kilka pytań. Wiemy już, że Real wyciągnął wnioski z listopadowej masakry i przy słabszej formie Barcy jest wstanie wyrwać im tytuł lub dwa. Uratowany w końcówce remis oraz dobra gra mimo osłabienia dodały wiary zawodnikom Mou przed pozostałymi trzema pojedynkami. Wiemy też, że Barca nawet w słabszej formie jest bardzo groźna. Szanse obu drużyn na sukces w Copa del Rey i Lidze Mistrzów są podobne z delikatnym wskazaniem w strone Barcelony, co zapowiada niesamowite emocje i ogrom wrażeń w następnych potyczkach tej epickiej wojny. Finał Copa del Rey już w środę o 21:30!!

sobota, 16 kwietnia 2011

Gran Debry 1/4

Już za kilka godzin, dokładnie o 22:00, będziemy mogli przystąpić do konsumpcji niezwykle apetycznej  "przystawki". Mecz Realu Madryt z FC Barceloną w ramach 32 kolejki La Liga rozpocznie wojnę tytanów, jaki będą musiały stoczyć obie drużyny, aby wyłonić ostatecznego zwycięzcę. Emocje z każdym meczem będą rosły wraz ze stawką, o jaką będzie toczyć się gra. Dzisiejsze Gran Derby, ze względu na niewielkie znaczenie dla ostatecznych rozstrzygnięć w La Liga, będzie miało przede wszystkim znaczenie psychologiczne. Dla Realu porażka oznaczałaby nie tylko stratę nawet iluzorycznych szans na zwycięstwo w lidze, ale mogłaby również dobić ich psychicznie przed kolejnymi spotkaniami. Oznacza to, ze podopieczni Mou muszą wykorzystać słabszą formę Barcy i wygrać, odkupując winy za ostatnie Gran Derby na Camp Nou i podbudować się psychicznie.



Najważniejszą informacją ostatnich godzin przed Gran Derby jest powrót do kadry meczowej Carlesa Puyola. Talizman Barcy, podpora obrony i serce drużyny będzie dziś do dyspozycji Pepa Guardioli. Gdy Carles gra Barca nie zwykła przegrywać meczów i nawet jego obecność na ławce rezerwowych doda wszystkim piłkarzom Pepa pewności siebie. Cristiano Ronaldo musiał zlać zimny pot, gdy sie o tym dowiedział się, gdyż Tarzan jest jego zmorą od czasu finału Ligi Mistrzów w 2009 roku, gdy grał jeszcze dla Czerwonych Diabłów.

Obaj trenerzy nie chcą zbyt obszernie wypowiadać się na temat nadchodzących Gran Derby. Pep Guardiola stwierdził tylko, że to Real Madryt będzie faworytem pojedynku na Santiago Bernabeu i że jeśli Barca chce być Mistrzem Hiszpanii musi ten pojedynek wygrać. Nie wiadomo również, na jaki wariant taktyczny zdecyduje się Guardiola. Czy zaryzykuje wystawienie Puyola w pierwszym składzie i na pozycje defensywnego pomocnika powróci dzięki temu Sergio Busquets czy tez Carles usiądzie na ławce,  jego miejsce w obronie zajmie Sergio, a na DM zagra Keita?? Guardiola lubi zaskakiwać wiec możliwe jest jeszcze kilka innych rozwiązań taktycznych, których nikt się nie spodziewa. Jose Mourinho na pewno wystawi w tym spotkaniu najsilniejszą możliwą jedenastkę, ale i w tym wypadku nie wiadomo, na jakie ustawienie zdecyduje się Mou. Wiadomo natomiast, że Mou sięgnie po wszelkie możliwe środki, aby nie dać się upokorzyć po raz drugi. Mou wystosował do władz klubu pismo, w którym poprosił o nie koszenie trawy na Santiago  Bernabeu przez tydzień przed Gran Derby, chcąc w ten sposób utrudnić szybkie wymiany piłki piłkarzom Barcy. Cristiano Ronaldo przez meczem zapowiada zemstę za ostatni mecz na Camp Nou, w którym Barca zabrała piłkę piłkarzom Realu i rozstrzelała ich 5:0. Piłkarze Barcy

Wynik tego meczu jest jak zawsze w przypadku Gran Derby wielką niewiadomą, nie powinniśmy jednak liczyć na powtórkę Manity. Zapowiada się bardzo wyrównany mecz, a co najlepsze emocje zamiast po nim opaść będą rosły przez dwa tygodnie w sposób logarytmiczny, aby sięgnąć zenitu przed drugim meczem półfinału Ligi Mistrzów.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Dwa dni do pierwszej potyczki

W sobotę o 22:00 rozpocznie się El Clasico, pierwsze z czterech batalii pomiędzy piłkarzami FC Barcelony i Realu Madryt czekających nas w ciągu trzech tygodni. Będzie to mecz w ramach 32 kolejki La Liga, a gospodarzem tego pojedynku będzie Real Madryt.

Wczorajszy mecz Realu z Tottenhamem przypieczętował awans podopiecznych Jose Mourinho do półfinału Ligi Mistrzów, w którym będą musieli zmierzyć się z Barcą. Do spotkania Mou desygnował prawie najsilniejszą jedenastkę nie chcąc ryzykować niepotrzebnego stresu. Jedyną bramkę tego spotkania zdobył w minucie Cristiano Ronaldo. Silne uderzenie Cristiano z 25 metrów przełamało ręce Gomesa i piłka wpadła do bramki. Tottenham nie potrafił strzelić bramki na własnym boisku grając pełną jedenastką, a ogólny wynik dwumeczu 5:0 dla Realu pokazuje, że Barca będzie musiała zagrać na maksimum swoich możliwości aby awansować do finału. W pierwszym meczu półfinału na Santiago Bernabeu ze względu na zbyt dużą ilość żółtych kartek nie zagra Ricardo Carvalho. Zanim jednak dojdzie do pojedynku w Lidze Mistrzów, Barca i Real będą musiały zmierzyć się w La Liga i finale Copa Del Rey.

Sobotnie Gran Derby są tak naprawdę testem, który pokaże nam jak silne są w tym momencie obie drużyny. Mecz ten, ze względu na dużą przewagę punktową Barcy w La Liga, będzie miał najmniejsze znaczenie na ostateczne wyniki sezonu. Real przystąpi do pierwszego Gran Derby w najmocniejszym składzie natomiast Barca musi zmagać się z osłabieniami, które dotknęły obronę.  Jak to wszystko wpłynie na poziom meczu nie wiadomo, ale dowiemy się dzięki niemu jakie są szanse obu drużyn na odniesienie ostatecznego zwycięstwa nad rywalem w tym sezonie. Czy Barca prze zwycięży problemy kadrowe i będzie wstanie wygrać wszystkie tytuły?? Czy może Jose Mourinho znajdzie sposób na niesamowity środek pola Barcy oraz powracającego do wysokiej formy strzeleckiej Messiego i pokaże, że to jednak nie podopieczni Guardioli są najlepszym zespołem w historii?? Czy Cristiano odbierze w tej epickiej batalii tytuł najlepszego piłkarza na świecie Messiemu?? Czy Mou okaże się najgorszym koszmarem Barcy i najlepszym trenerem ostatnich lat, czy może Pep Guardiola i jego podopieczni staną się największym przekleństwem Realu i najlepszą drużyną w historii?? Emocje rosną, pytań coraz więcej, a pierwszy gwizdek dopiero w sobotę o 22...://

środa, 13 kwietnia 2011

Real Madryt: "Challenge Accepted";]

A więc stało sie to co sie miało stać. Real Madryt wygrał dziś w Londynie z Tottenhamem po bramce Cristiano Ronaldo i z bilansem 5:0 awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Realu będzie oczywiscie FC Barcelona, która wczoraj wyeliminowała Shachtar. W drugim meczu Schalke wygrało u siebie z Interem 2:1, w dwumeczu Shalke wygrało 7:3 czym dopełniło nieszczęscia jakie spadło na obrońce tytułu w tym sezonie. Przeciwnikiem piłkarzy z Gelserkirchen na drodze do finału będzie Machester United. Wiecej jutro!!

wtorek, 12 kwietnia 2011

FC Barcelona czeka na Real Madryt w pólfinale.

W 43 minucie meczu po świetnym podaniu Daniego Alvesa swojego rekordowego 48 gola w sezonie zdobył Leo Messi.



Ten gol przypieczętował awans podopiecznych Pepa Guardioli do półfinału Ligi Mistrzów, w którym najprawdopodobniej spotkają się z drużyną prowadzoną przez Jose Mourinho. Gracze z Doniecka robili co mogli, ale to Barca kontrolowała przebieg spotkania oszczędzając siły na nadchodzące wielkimi krokami El Classico. W świtnej dyspozycji był dzis Victor Valdes który kilkukrotnie ratował drużynę po błędach obrony. Na uwagę zasługuje również dobry występ nowego nabytku Barcy Ibrahima Afellaya, który zagrał od początku spotkania w miejsce Pedro. Ostateczny wynik dwumeczu to 6:1 dla FC Barcelony.

W drugim meczu Manchester United pokonał na swoim boisku Chelsea Londyn 2:1 po golach Chicharito i Park Ji Sunga dla Czerwonych Diabłów oraz Drogba dla Chelsea. Kolejne niesamowite spotkanie rozegrał Giggs, który asystował przy obu bramkach dla swojej drużyny. Na drugim końcu skali znajduje się aktualnie Fernando Torres, który jeszcze w barwach Chelsea nie zdobył gola, a w tym meczu był kompletnie bezradny i został zmieniony już po pierwszej połowie przez Drogbe.

Jutro swoich wysokich zaliczek będą bronić Real Madryt oraz Schalke Gelserkirchen. Real w pierwszym meczu pokonał Tottenham 4:0 i z wracającym po kontuzji Benzemą jedzie do Londynu by utrzymać korzystny rezultat. W drugi spotkaniu Schalke spotka się  z Interem Mediolan i będzie bronić trzybramkowej zaliczki z pierwszego meczu. Zawodnicy Interu jak i Tottenhamu wierzą, że są wstanie odwrócić losy dwumeczu. Czy im się to uda zobaczymy jutro.

niedziela, 10 kwietnia 2011

Sytuacja w La Liga coraz jaśniejsza.

W 50 minucie meczu pomiędzy FC Barceloną a Almerią wydawało się, że wbrew oczekiwaniom emocje w La Liga podnoszą głowę z ziemi. Po 50 minutach bezproduktywnego "klepania" piłki przez Barcę, Almeria przeprowadziła kontrę i zdobyła bramkę uciszając całe Camp Nou. W obliczu pewnego zwycięstwa Realu z Athletic 3:0 oznaczało to zmniejszenie dystansu między Realem i Barcą do 5 punktów przed przyszłotygodniowym El Classico na Stantiago Bernabeu.

Tak się jednak nie stało. Emocje juz dwie minuty później zostały ponownie uziemione po bramce z rzutu karnego w wykonaniu Leo Messiego. Ten sam zawodnik zaliczył asystę przy drugiej bramce. Dośrodkowanie Leo z rzutu rożnego na bramkę zamienił ten, który ma uniemozliwić Cescowi Fabregasowi powrót do drużyny FC Barcelony, czyli młodziutki Thiago Alcantara. Mimo prowadzenia Barca nie zwalniała tempa i cały czas starała się strzelić kolejną bramkę. Z pomocą przybył więc ponownie Leo Messi i w doliczonym czasie gry wykorzystał niepewne zachowanie obrońcy przy wybiciu piłki, przejął ja i ze spokojem pokonał bramkarza Almerii ustalając wynik meczu na 3:1.Wynik ten jest jak najbardziej zasłużonym wynikiem, ale został okupiony kontuzją Bojana (nie zagra do końca sezonu) oraz żółtą kartka dla Mascherano. Kartka ta oznacza, ze nie zagra on w pierwszym z 4 czekających nas Gran Derby. Jest to o tyle problem, że Javier stał się ostatnio podstawowym defensywnym pomocnikiem zastępując w tej roli przesuniętego do obrony Busquetsa.

Real rozgrywał teoretycznie trudniejsze spotkanie na stadionie w Bilbao, gdzie zmierzył się z tutejszym Athletic. Jose desygnował do gry eksperymentalną jedenastkę bez Marcelo, Ronaldo, Ozila, Xabiego Alonso, Carvalho i Adebayora. Zmiennicy okazali się jednak zbyt silnym przeciwnikiem dla Athletic i Real pokonał gospodarzy 3:0 po dwóch bramkach Kaki z rzutu karnego oraz jednej bramce Cristiano w końcówce meczu.

Tak więc na tydzien przed kolejnym Gran Derby sytuacja w La Liga wydaje się być rozstrzygnięta na korzyść Barcy, która nawet w obliczu porażki na Santiago Bernabeu zachowa 5 punktów przewagi. Oznacza to, że aby wygrać Ligę Real musiał by pokonać Barcę u siebie, wygrac pozostałe 6 pojedynków w lidze i liczyc na jeszcze dwie porażki zawodników Pepa Guardioli. Patrząc na kalendarz rozgrywek ligowych widzimy jednak wyraźnie, że to Real bedzie miał trudniejszą końcówkę sezonu grając na wyjeździe w Walencjii, Villareal oraz w Sewilli. Sam Pep Guardiola zapowiada, ze jego zawodnicy jadą do Madrytu tylko i wyłącznie po 6 z rzędu zwyciestwo derbowe nie zważając na "bezpieczną" przewagę w lidze. Dobrą wiadomością dla Jose Mourinho jest stan zdrowia jego piłkarzy. Wszyscy są zdrowi i zapowiadaja, że nie odpuszczą w najbliższym El Classico pod żadnym pozorem. Zanim jednak przystąpimy do uczty piłkarskiej z okazji Gran Derby,  czeka nas jeszcze Liga Mistrzów, gdzie obie drużyny będą na wyjazdach bronic 4 bramkowej zaliczki z pierwszych meczy, aby móc nam dać kolejne dwa El Classico w Lidze mistrzów właśnie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Epicka batalia przed nami;]

Jeśli nie zdarzy się żaden cud, nie zabije nas kometa tudzież promieniowanie z Fukushimy to FC Barcelona i Real Madryt, między 16 kwietnia a 3 maja, zmierzą się ze sobą aż 4 razy, a my kibice będziemy musieli to przetrwać nerwowo;]. Epicka batalia między dwoma drużynami rozpocznie się 16 kwietnia na Santiago Bernabeu w Gran derby ligowym. Następnie 4 dni później na Mestalla obie drużyny zagrają w finale Copa del Rey. Najważniejszy pojedynek Barca i Real stoczą jednak w Lidze Mistrzów. Jesli obie drużyny utrzymają przewagę, jaką sobie wypracowały w pierwszych meczach ćwierćfinałowych, to pierwszy mecz El Classico w Lidze Mistrzów odbędzie się 27 kwietnia na boisku Realu Madryt, natomiast rewanż odbędzie się 3 maja na Camp Nou.

Po przegranym 5:0 meczu na Camp Nou, trener Realu Jose Mourinho przewidział iż rewanż ligowy na Santiago Bernabeu nie będzie jedynym pojedynkiem między oboma drużynami w tym sezonie. Jego drużyna dzięki zwycięstwu nad Tottenhamem 4:0 w pierwszym spotkaniu uzyskała na tyle bezpieczna przewagę, że może juz zacząć zastanawiać sie nad taktyką na mecze z Barcą w półfinale. FC Barcelona pokonała wczoraj Shachtar 5:1 i również jest praktycznie pewna awansu do półfinału. Obie drużyny mimo imponujących wyników nie zagrały jeszcze na swoim najwyższym poziomie. Real skorzystał na błędzie sędziego, który w 15 minucie niepotrzebnie usunął z boiska Petera Croucha i musiał resztę meczu grac w dziesiątkę, Barca natomiast skorzystała z fatalnej skuteczności przyjezdnych z Doniecka, którzy mimo kilku świetnych okazji w pierwszej połowie nie potrafili strzelić bramki. Również dwie największe gwiazdy obu zespołów nie są aktualnie w najwyższej dyspozycji. Cristiano w ekspresowym tempie został doprowadzony do stanu "używalności" i nie pokazał jeszcze na boisku pełni swych możliwości piłkarskich oraz aktorskich. Od czterech spotkań bramki nie strzelił Leo Messi, który wczoraj często cofał się po piłkę nawet do obrony i starał się byc wszędzie. Stwarzało to więcej miejsca dla jego partnerów drużyny, którzy doskonale potrafili wykorzystać tę przestrzeń. Mimo tego, że jak na dłoni widać jego przemęczenie sezonem to i tak był on jednym z najlepszych obok Alvesa, Xaviego i Iniesty zawodników na boisku.

Ze wzgledu na porażkę Realu ze Sportingiem w ostatniej kolejce La Liga, Barca na 8 kolejek przed końcem sezonu ma 8 pukntów przewagi, co stawia ją w bardzo komfortowej sytuacji przed meczem ligowym na Bernabeu. Zawodnicy i trener Realu zgodnie przyznali, że ta porażka skreśla ich szanse na Mistrzostwo Hiszpanii w tym sezonie. Niewykluczone, ale jednocześnie mało prawdopodobne jest, że obie drużyny będą oszczędzać siły w ligowym Gran Derby na finał Copa del Rey, który dla Realu i Barcy bedzie pierwszą okazją do zdobycia trofeum w tym sezonie. Zwycięstwo w finale Copa del Rey będzie dodatkowo zastrzykiem pewności siebie przed pojedynkiem w półfinale Ligi Mistrzów. Ostatni raz Real i Barca w Lidze Mistrzów spotkały się w półfinale w 2002 roku. W pierwszym meczu na Camp Nou Barca poległa 2:0 po bramkach Zidane’a i MacManamana. W rewanżu na Bernabeu padł remis 1:1  po bramkach Raula i Helguery (og) co dało awans Realowi do finału, w którym pokonał Bayer Leverkusen. W tym sezonie pierwszy mecz odbędzie się na Santiago Bernabeu co daje Barcy psychologiczny komfort rewanżu na własnym stadionie.

Jeśli miałbym wyrazić subiektywną ocenę na temat znaczenia poszczególnych rozgrywek to wyglądałaby ona tak:

1. La Liga i Liga Mistrzów – Oba turnieje mają dla obu drużyn równie duże znaczenie, różni je rodzaj przymiotów, którymi musi wykazać się zwycięzca. La Ligę zdobywa się sumiennością, równomiernością w przeciągu sezonu, szacunkiem dla każdego przeciwnika, wyrównanym składem i umiejętnym zarządzaniem sił (rotacją w składzie). Liga Mistrzów tak naprawdę zaczyna się dopiero w lutym w fazie pucharowej, ponieważ faza grupowa dla najlepszych drużyn jest raczej obowiązkiem niż wyzwaniem. Cały sezon Ligi Mistrzów jest tylko przygrywką do kliku ostatnich meczy, w których zwycięzca musi wykazać się dobrą taktyką rozgrywania dwumeczu i odpowiednią dyspozycją dnia. W fazie pucharowej duże znaczenie maja błędy sędziowskie, które są zmorą Ligi Mistrzów jak i piłki w ogóle.

2. Copa del Rey – krótki turniej w którym Real i Barca grają dopiero od etapu 1/16 grając początkowo ze słabiutkimi zespołami liczącymi na cud i lekceważenie ze strony Goliata. Ma on większy oddźwięk dopiero od półfinałów.
 
Myślę, że każdy kibic Barcy lub Realu bez zastanowienia wskazałby wszystkie 3 puchary gdyby mógł wybierać, które zdobędzie jego drużyna. Jeśli uda się Barcy lub Realowi zdobyc conajmniej dublet La Liga/Liga Mistrzów to z pewnością będzie to wydarzenie rangi historycznej w futbolu. Jakość jaką prezentuje od kilku sezonów Barca sprawia, że jest ona nazywana najlepszą drużyną wszechczasów, a sukces w tym sezonie spowodowałby całkowite zamkniecie tematu. Jeśli natomiast Jose Mourinho sprawi, że jego drużyna wzniesie się na wyżyny swych umiejętności i pokona w najważniejszych meczach Barce to zostanie znów przemianowany na „The Special One” i uznany za najlepszego trenera naszych czasów.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Co dalej z wielkim Mou??

Kiedy wydawało się, że Real Madryt kierowany przez błyskotliwego Jose Mourinho, przystępuje do ostatniego etapu ataku na twierdzę FC Barcelony, ten wybrał inne rozwiązanie i kompletnie oddał mecz przeciwko broniącemu się przed spadkiem do 2 ligi, Sportingowi Gijon. Pomimo optycznej przewagi osłabiony kontuzjami Ronaldo ,Benzemy i Marcelo oraz zawieszonego za kartki Alonso Real Madryt, nie zdołał strzelić gola na własnym stadionie. Co nie udało się atakującemu przez większość meczu Realowi udało broniącemu się "słabeuszowi" z Gijon. W 79 minucie, po jednej z nielicznych składnych akcji zespołu, gola na wagę zwycięstwa strzelił Miguel Cuevas. Mimo, że przez cały mecz to Real prowadził grę to jednak brakowałow tym wszystkim determinacji i pomysłu na zaskoczenie Sportingu.

W ten właśnie sposób dobiegła końcowi jedna z najdłuższych i najgłośniejszych serii w świcie piłkarskim. Jose Mourinho ostatni raz przegrał mecz ligowy na własnym stadionie ponad 9 lat temu w meczu z Beira-Mar w lutym 2002 roku trenując FC Porto. Od tamtego wydarzenia, czy to w Porto, Chelsea, Interze czy Realu, Jose nigdy nie przegrał meczu ligowego na własnym stadionie. Z każdym z wymienionych zespołów, nie licząc Realu, którego sezon jeszcze sie nie zakończył, odnosił on wielkie sukcesy szczyt osiągając w zeszłym sezonie z Interem. Obecny sezon ze względu na niesamowitą formę FC Barcelony jak narazie nie jest szczytem marzeń Mou. Co wiecej, po przegranej 5:0 na Camp Nou oraz ostatniej porazce z Gijon, przyszłość Mourinho w Realu jeszcze nigdy nie była tak niejasna. Wszystko będzie zależeć od dwóch pozostałych rozgrywek, w których Real liczy sie w grze o najwyższe laury. Mowa oczywiscie o Lidze Mistrzów i finale Copa del Rey. Słaba, jak na standarty Realu, postawa w La Liga, brak obiecywanej przez Jose efektownej gry i czeste wpadki z ligowymi średniakami i wysoki współczynnik nienawiści jaki wywołuje u kibiców i trenerów innych drużyn Mou, to główne zarzuty wobec niego. Sprawiają one, że wysoce postawione osoby na Santiago Bernabeu zaczynają się zastanawiać nad sensownością dalszej z nim współpracy. Nie zmienia to jednak faktu iż jesli zdoła osłodzić fanom i działaczom gorycz przegranego sezonu w La Liga triumfem na Barcą w finale Copa del Rey lub półfinale Ligi Mistrzów to jego szanse na pozostanie znacznie wzrosną. Aby tak sie jednak stało Real musi jutro pokonać, osłabiony kontuzjami kilku kluczowych graczy Tottenham w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Znając swoja pozycję Mourinho postanowił za wszelką ceną skorzystać z usług Cristiano Ronaldo i Gonzalo Higuaina wciąż wracających do pełni sił po kontuzjach. Zapewne nie skorzysta z ich usług od początku spotkania, lecz z pewnoscia chętnie z nich skorzysta w drugiej połowie meczu gdy Tottenham nie bedze już miał tyle sił co na początku spotkania. Najwazniejszy mecz Jose Mourinho w Realu rozpocznie się juz jutro o 20.45.

Aby Real i Barca mogły spotkać się w półfinale Ligi Mistrzów, Barca musi pokonać w środę wieczorem nieobliczalny Shachtar Donieck. W weekend podopieczni Pepa Guardioli pokonali Villareal na wyjeździe, a jedyna bramkę meczu strzelił Gerard Pique. Bohaterem spotkania został jednak, będący w wyśmienitej dyspozycji, Victor Valdes, który kilkukrotnie świetnymi paradami uchronił swój zespół przed stratą bramki. Osłabiona nieobecnością Xaviego, Puyola, Abidala i Pedro oraz zmęczeniem po meczach reprezentacyjnych Barca zdołała wygrać bardzo ważny pojedynek na jej drodze do ostatecznego zwycięstwa w La Liga. Dobrze spisali się piłkarze rezerwowi godnie zastępując swoich kolegów na boisku. Szczególnie cieszyć powinna postawa młodego gracza drugiej drużyny FC Barcelony Thiago Alcantary. Poraz kolejny udowodnił on, że jesli nawet nie uda się ściągnąc z powrotem do drużyny Cesca Fabregasa to Barca ma juz kandydata do zastąpienia Xaviego, gdy ten za kilka lat osiągnie kres swej kariery. Na szczescie sam Xavi jest cały czas w świetnej dyspozycji wiec nie ma mowy o tym by transfer Cesca był dla Barcy koniecznością.

Dwumecz z Shachtarem nawet dla legendarnego trenera FC Barcelony Johana Crouyffa jest zagadką. Uznał on piłkarzy z Doniecka za zdecydowanie groźniejszych przeiwników dla Barcy niz ma to miejsce w pojedynku Realu z Tottenhamem. Pierwszy mecz rozgrywany w środę na Camp Nou musi sie zakończyć pokaźną zaliczyką dla Barcy inaczej czeka nas ogromna nerwówka w Doniecku. Jedną z głównych postaci Shachtara napewno będzie Chygryński, który został odsprzedany spowrotem z Barcy do Shachtara przed rozpoczęciem obecnego sezonu. Będzie on stanowił o sile defensywnej swojego zespołu tak waznej w meczach z Barcą. Ostatnia prosta, pomimo faltrartu Realu, nadal trwa!!