Ktoś, kto opracowałby szczepionkę przeciw tak zwanemu wirusowi FIFA, zapewne bardzo szybko wzbogaciłby się sprzedając recepturę największym klubom Europy. Wielkie oferty na pewno napłynęły by z Barcelony i Madrytu. Obie drużyny, rywalizujące ze soba na wszystkich płaszczyznach, wchodzą z problemami w decydującą fazę tego sezonu. Po każdej przerwie na mecze reprezentacyjne zawodnicy wracają bardzo zmęczeni i nierzadko kontuzjowani. Jest to bardzo nie w smak coraz większej ilości fanów piłki klubowej, którzy chcieliby oglądać swoje drużyny na tym etapie rozgrywek w najsilniejszych składach i w najwyższej formie.
Lionel Messi, Karim Benzema, Marcelo to trzy przykłady graczy Barcy i Realu, kontuzjowanych podczas ostatniej przerwy na mecze reprezentacji. Wszyscy trzej stanowią o sile swoich drużyn i bez nich na boisku Barca i Real to nie te same zespoły. Obie drużyny, dzięki decyzji o odwołaniu strajku w La Liga, swoje kolejne mecze ligowe zagrają już w najbliższy weekend. Dla FC Barcelony pierwsze mecze po przerwie reprezentacyjnej zawsze były spotkaniami bardzo trudnymi, w których często traciła punkty. Barca będzie musiała zmierzyć się z Villareal, które w obecnym sezonie prezentuje wysoka formę i aktualnie zajmuje ex quo z drużyną z Valencii trzecie miejsce w tabeli. W rundzie jesiennej obie drużyny spotkały się na Camp Nou, gdzie po zaciętym meczu padł wynik 3:1 dla podopiecznych Josepa Guardioli. Tym razem Barca będzie musiała poradzić sobie bez swojego „mózgu”, czyli Xaviera Hernandeza, który jest zawieszony za kartki. Nadal niejasna jest sytuacja Messiego, który dzis rano został przebadany przez lekarzy klubowych. Nie stwierdzili oni urazu mięśnia, ale o tym czy Messi zagra z Villareal zadecyduje jego forma i samopoczucie w trakcie przygotowań do meczu. Xaviego na środku pola zastapi Seidu Keita. Ciężko przewidzieć wynik tego pojedynku. Wirus FIFA oraz nieobecność Xaviego powoduja, ze Barca nie jest już murowanym kandydatem do zwycięstwa. Wszyscy jednak wierzymy, że Pep Guardiola zdąży przygotować drużyne do tego meczu i że pokonają oni Villareal mimo przeciwności losu. Mecz rozpocznie się 2 kwietnia o godzinie 22:00.
Cztery godziny wcześniej swój mecz z Sportingiem Gijon rozpocznie Real Madryt. Sytuacja kadrowa Realu przed najbliższą kolejka ligową jest rózniez trudna. Karim Benzema na pewno nie zagra w najbliższym meczu, a jego występ w meczu Ligi Mistrzów z Tottenhamem także stoi pod znakiem zapytania. Karim ostatnio prezentował naprawde wysoką formę, strzelając bramki seriami i uczestnicząc w większości groźnych akcji swej drużyny. Dziurę powstałą przez jego absencję będzie próbował załatać wypożyczony w styczniu Adebayor. Kontuzję leczy również Cristiano Ronaldo i także on nie wystąpi w meczu ze Sportingiem Gijon. Xabi Alonso nie będzie mógł wystąpić ze względu na kartki. Jose Mourinho będzie zmuszony mocno przebudować swoja drużynę na najbliższy mecz, lecz nie zmienia to faktu ze jego podopieczni będą zdecydowanym faworytem. Graja przecieą na swoim boisku z przeciwnikiem z niższej półki, a Jose nie zwykł „u siebie” przegrywać.
Tymi dwoma meczami obie drużyny przystępują do prawdziwego maratonu jaki przygotował dla nich kalendarz. Barca na przestrzeni 18 dni musi rozegrać 6 spotkań w tym ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Shachtarem, Gran Derby na Santiago Bernabeu z Realem oraz finał Copa del Rey również z Realem. Dotychczasowe dokonania zespołu Pepa Guardioli w tym sezonie są imponujące jednak bez kropki nad „i” postawionej w nadchodzących meczach będą one bez znaczenia. Dokonania Realu, mimo ze nie tak okazałe jak te rywala z Barcelony, mogą okazać się, przy odrobinie szczęścia i dużej dozie umiejętności, zdecywanie cenniejszymi. Tak więc, ostatnią prostą w tym pasjonującym wyścigu rozpoczynamy już w sobotę o 18:00.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz