W rozegranych wczoraj spotkaniach zespoły Pepa Guardioli i Jose Mourinho popisały się zgodnością w dążeniu do celu i oba wygrały swoje mecze strzelając po dwie bramki i tracąc po jednej. Scenariusze obu meczów niewiele się różniły.
Od początku meczu FC Barcelona okazała się niezbyt gościnnym gospodarzem dla przyjezdnych z Getafe. Zawodnicy Barcy szybko narzucili przeciwnikom swój styl gry przejmując piłkę i nieustannie zagrażając ich bramce. W 17 minucie ataki przyniosły skutek w postaci atomowego strzału zza pola karnego w wykonaniu Daniego Alvesa. Strzał poprzedziła nieudana próba wybicia piłki z własnego pola karnego w wykonaniu jednego z zawodników Getafe. Piłka spadła pod nogi Alvesa a ten nie zastanawiając się uderzył z powietrza pokonując bramkarza gości Codinę. Do końca pierwszej połowy Barca cay czas napierała ale ani Messi ani Villa nie potrafili wykorzystać nadarzających się szans. Z pierwszej połowy należy również wspomnieć o owacji, jaką dla będącego po operacji Erica Abidala przygotowali kibice zgromadzeni na Camp Nou.
Druga połowa zaczęła się tak jak skończyła pierwsza, czyli od ataków gospodarzy, efektem czego, były dwa gole. Pierwszy autorstwa Davida Villi niestety nie został uznany ze względu na pozycje spaloną napastnika w momencie podania. Na szczęście drugi gol autorstwa wracającego do formy Bojana został zdobyty jak najbardziej prawidłowo i od 49 minuty Barcelona prowadziła 2:0. Asystę przy tej bramce zaliczył Messi. Później dwie znakomite sytuacje Davida Villi po podaniach Iniesty, który niestety nie zdołał ich wykorzystać. Forma byłego zawodnika Valencii jest zmartwieniem dla wszystkich kibiców. Zawodnik, który jeszcze do niedawna zdobywał gole seriami, zablokował się i marnuje straszną ilość stuprocentowych, wydawałoby się sytuacji. Po okresie przewagi zawodnicy Pepa Guardioli poczuli chyba ze już nie są wstanie przegrać tego spotkania i oddali inicjatywę przeciwnikowi co mogło się skończyć dla nich bardzo nieprzyjemnie. W 88 minucie kontaktową bramkę dla Getafe strzelił Manu del Moral, a chwilę później szansę na wyrównanie zmarnował Albin. Mecz na szczęście dla gospodarzy zakończył się chwilę później. Niepotrzebne nerwy na koniec spotkania wynikały w głównej mierze z nieumiejętności dobicia przeciwnika przy nadarzającej się do tego okazji. Oby nasi napastnicy szybko przypomnieli sobie łatwość, z jaka zdobywali jeszcze niedawno bramki ponieważ sezon wchodzi w najtrudniejszą fazę i bez tego nie można mysleć o zdobywaniu trofeów. W najbliższym meczu z Villareal zabraknie na boisku Xaviego, który będzie pauzował za 5 żółtych kartek.
Scenariusz derbowego meczu odbywającego się na stadionie Vicente Calderon był bardzo podobny. Real szybko zdobył przewagę, ale swoich szans nie wykorzystali Ronaldo i Khedira. Na szczescie Real ma w składzie znajdujących się w ostatnim czasie w wysokiej formie Benzemę i Oezila. Ten pierwszy wykorzystał podanie Khediry i technicznym strzałem w 11 minucie dał swojej dużynie prowadzenie. Po tej bramce inicjatywa w meczu przeszła na strone Atletico , które było bliskie doprowadzenia do remisu. Mimo przewagi Atletico to Real zdołał w 33 minutcie strzelić bramke. Ładnym strzałem po podaniu Marcelo popisał się wspomniany wczesniej Oezil. Taki obrót sytuacji odebrał zawodnikom z Vicente zapał do gry czego jednak Real nie potrafił wykorzystać i do przerwy wynik nie uległ już zmianie. Po zmianie stron zawodnicy Realu starali się kontrolować spotkanie, ale pierwsze minuty należały do Athletico, które kilka razy sprawdziło czujność Casillasa. Z minuty na minute napór zawodników Floresa słabł, ale na kilka minut przed końcem jedna Aguero zdobył bramke i nerwowa końcówka stała się faktem. Zawodnicy Atletico intensywnie próbowali doprowadzić do wyrównania, lecz ich starania spełzły na niczym. Mecz zakończył się zwycięstwem Realu, który utrzymał 5 punktową stratę do prowadzącej w tabeli Barcelony, ale okupił to kontuzją Cristiano Ronaldo, który będzie musiał pauzować od 2 do 3 tygodni i możemy się spodziewać jego powrotu na boisku dopiero w meczu Tottenhamem w ramach 1/4 finału Ligi Mistrzów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz