Pomimo niesamowitych osiągnięć Barcy w tamtym sezonie (m.in. 2:6 z Realem w Gran Derby) to drużyna sir Alexa była stawiana w roli faworyta tego spotkania. Wynikało to w głównej mierze z historii kilku ostatnich pojedynków obu drużyn, w których Manchester potrafił znaleźć skuteczny sposób na Barcę. Było to jednak jeszcze za kadencji Franka Rijkarda i jak się później okazało obecność Pepa Guardioli na ławce trenerskiej okazała się decydująca. Pep ustawił drużynę inaczej niż się wszyscy tego spodziewali, przesunął Messiego z prawej strony do środka ataku, a w miejsce Messiego ustawił Eto’o. Mimo braków w defensywie (Alves pauzował za kartki, a Abidal był kontuzjowany) cała drużyna zagrała bardziej cofnieta w porównaniu do poprzednich spotkań dając w pierwszych minutach spotkania wyszumieć się Cristiano i jego partnerom. Po kilku minutach frontalnych ataków Manchesteru, Barca wykorzystała chwilę nieuwagi przeciwników i wyprowadziła kontratak zakończony golem Eto’o. Gol ten całkowicie odmienił losy spotkania. Atakujący do tej pory Manchester stracił werwę, a Barca przejęła posiadanie piłki nie dając szans Manchesterowi na zmianę wyniku spotkania. W drugiej połowie wynik meczu pięknym strzałem głową po podaniu Xaviego ustalił Leo Messi i FC Barcelona mogła świętować. Był to trzeci Pucha Europy dla FC Barcelony w historii i trzeci po Mistrzostwie Hiszpanii oraz Pucharze Króla tytuł zdobyty w sezonie 2008/2009.
Tak mniej więcej wyglądało to dwa lata temu. Jutrzejszy mecz na Wembley również okreslany jest mianem Finału Marzeń i ponownie spotkają się w nim dwie najlepsze drużyny mijającego sezonu kierowane przez tych samych trenerów. Obie drużyny zdobyły już tytuł Mistrza w swoich ligach, i ewentualne zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów będzie ukoronowaniem wspaniałego sezonu. Już jutro przekonamy się, która z drużyn wykorzystała ostatnie dwa lata lepiej. Tym razem jednak to FC Barcelona jest stawiana przez wiekszość kibiców w roli faworyta spotkania. Pep Guardiola od momentu rozpoczęcia kariery trenerskiej pierwszej drużyny FC Barcelony zdobył z nią 9 pucharów i nikt już nie wątpi w to, że ten gość wie co robi. Składy obu drużyn w głównej mierze się nie zmieniły. W Manchesterze zabraknie Cristiano Ronaldo, co przez wielu specjalistów jak i piłkarzy obu drużyn uważane jest bardziej za wzmocnienie niż osłabienie siły druzyny, oraz Carlosa Teveza, który odszedł do Manchesteru City. W ich miejsce sir Alex sprowadził do drużyny dwóch młodych piłkarzy Antonio Valencię oraz Javiera Hernandeza zwanego również Chicharito. Obaj zawodnicy świetnie wkomponowali się w drużynę i spisują się nie gorzej niż ich wielcy poprzednicy, a dzięki większemu oddaniu drużynie oraz brakowi statusu mega gwiazd sprawiają, że druzyna stała się zdecydowanie bardziej zjednoczona wokół wspólnego celu i zbalansowana. W drużynie Pepa Guardioli nie zobaczymy bohatera finału sprzed dwóch lat Samuela Eto’o, którego będzie próbował zastąpić David Villa. Do gry na pewno zdolni będą podstawowi zawodnicy obrony, czyli Alves, Pique, Puyol oraz Abidal, ale to, w jakim zestawieniu defensywnym wybiegnie drużyna Barcy jest zagadką. Abidal niecały miesiąc temu powrócił do treningów po przebytej operacji raka wątroby i jego forma jest dużą niewiadomą. Możliwy jest wariant sprawdzony przez Guardiole w pojedynkach z Realem w półfinale Ligi Mistrzów gdzie miejsce Abidala na lewej obronie zajął Puyol, a parę środkowych obrońców tworzyli Pique i Mascherano. Pozostałe pozycje na boisku nie wymagają większego komentarza. W pomocy Busquets, Xavi i Iniesta, a w ataku MVP, czyli trio Messi, Villa, Pedro.
Forma strzelecka ataku Barcelony jest największym powodem do zmartwień Guardioli przed meczem. Ostatnio tylko Messi znajdował drogę do siatki przeciwników, natomiast Villa i Pedro razili nieskutecznością. Ogólnie forma zespołu FC Barcelony wydawała się zniżkować w ostatnim czasie, ale należy pamiętać, ze podstawowi zawodnicy w ciągu ostatnich trzech tygodni byli przez trenera oszczędzani by odzyskać świeżość przed nadchodzącym, najważniejszym meczem sezonu. O formę Manchesteru jago kibice bać się nie muszą, jako że większość podstawowych zawodników szczyt formy uzyskała właśnie w końcówce sezonu. Od strony taktycznej sposób, w jaki zagra FC Barcelona jest fanom piłki nożnej dobrze znany. Posiadanie piłki i próby prostopadłych zagrań do napastników to stały obraz meczy Barcy. Z jednej strony jest to ich siła, gdyż grali w ten sposób już praktycznie z każdą liczącą się drużyną w europie w większości wypadków z powodzeniem. Z drugiej strony Ferguson miał dwa lata by opracować taktykę, która pozwoli im wygrać z grającą zawsze w podobny sposób, Barcą. Forma, zdecydowanie lepsze wyważenie składu w porównaniu do meczu sprzed dwóch lat, oraz głód rewanżu za tamtą porażkę sprawia, że w moich oczach podopieczni Fergusona nie mogą być traktowani, jako zespół słabszy. Dzięki temu, że mecz rozgrywany jest na Wembley piłkarze Manchesteru będą mogli czuć się na boisku prawie jak u siebie, czego nie będzie można powiedzieć o piłkarzach Barcy. W moim odczuciu szanse na zwycięstwo wynoszą 55 do 45 ze wskazaniem na Manchester United, ale tak naprawdę wszystko będzie zależało od dyspozycji dnia zawodników obu druzyn i każdy wynik jest możliwy. Najważniejsze byśmy obejrzeli piękne widowisko godnę finału i niech wygra lepszy!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz