Dziś czas na drugą część podsumowania. Miniony sezon miał kilku bohaterów zarówno po stronie Realu jak i Barcy, bez których sezon ten nie był by tym samym. Zaczniemy od przedstawicieli FC Barcelony, którzy w największym stopniu przyczynili się do sukcesów tej drużyny w sezonie 2010/2011, a następnie przyjrzymy się postaciom, które przywróciły utracony blask Realowi Madryt.
Patrząc na przebieg sezonu trudno wśród jego bohaterów nie umieścić obrońcy FC Barcelony Erica Abidala. Francuz na początku marca po rutynowych badaniach dowiedział się, że zamiast walczyć na boisku o najwyższe laury będzie musiał stoczyć walkę o życie na stole operacyjnym ze względu na wykryty u niego nowotwór wątroby. Było to w czasie, gdy Eric był jednym z najważniejszych piłkarzy w drużynie Guardioli, z powodzeniem łatającym dziurę w środku obrony powstałą w wyniku kontuzji Carlesa Puyola. Informacja o chorobie Abidala mocno wstrząsnęła drużyną jak i fanami na całym świecie, na szczęście operacja w pełni się udała i szybko okazało się, że Eric już niedługo znów założy bordowo granatowy trykot. Powrót do zdrowia okazał się szybszy niż ktokolwiek przypuszczał i Eric już na początku maja rozpoczął treningi z drużyną z myślą by wrócić do pełnej dyspozycji na najważniejszy mecz sezonu, czyli finał Ligi Mistrzów. 28 maja wybiegł na boisko w podstawowym składzie, rozegrał świetny mecz, a drużyna na czele z kapitanem Carlesem Puyolem oraz trenerem Josepem Guardiolą postanowiła, że w uznaniu zasług Erica, w roli kapitana drużyny jako pierwszy wzniesie w górę Puchar Mistrzów.
Drugim, stricte boiskowym bohaterem sezonu był nikt inny tylko Leo Messi. Najlepszy piłkarz globu rozegrał 55 spotkań, w których strzelił 53 bramki. Jak by tego było mało Leo zaliczył również 26 asyst, a 12 ze swych bramek strzelił w Lidze Mistrzów, czym wyrównał rekord Ruuda Van Nisterlooya. Strzelał bramki wszystkim najtrudniejszym przeciwnikom Barcy w tym sezonie i zachwycał świat swoja niesamowitą grą przez cały sezon nieraz ciągnąc grę drużyny do przodu gdy ta nie miała najlepszego dnia. Jego wspaniała gra nie była by jednak możliwa gdyby nie wsparcie ze strony dwojki pomocników, Xaviego i Iniesty. Xavi i Iniesta to idealni partnerzy dla atomowej pchły z Argentyny. Swoja wizją gry, umiejętnością kontrolowania tempa spotkania, oraz nienaganną techniką pozwalającą utrzymywać się przy piłce doprowadzają do gorączki każdą defensywę i pomoc na świecie. W uznaniu zasług cała trójka znalazła się na szczycie listy najlepszych piłkarzy na świecie wg FIFA w 2011 roku i będą oni również głównymi kandydatami do zdobycia Złotej Piłki w przyszłym roku.
Kolejnym bohaterem, tym razem już nie tak głośnym, był rodak Messiego, Javier Mascherano. Przed sezonem wielu zastanawiało się, po co ściągać do drużyny drogiego Mascherano (25 milionów euro) skoro i tak nie wygryzie ze składu Sergio Busquetsa, a na pozycji defensywnego pomocnika Sergio może zastępować Seidu Keita. W czasie sezonu Javier bardzo ciężko pracował, ucząc się filozofii gry Barcy, obserwując z ławki rezerwowych swoich kolegów na boisku czekał na swoją szansę. Jego ciepliwość została nagrodzona, jednak to nie kontuzja Busquetsa, lecz kłopoty w obronie okazały się szansą dla Mascherano. W styczniu kontuzje odniósł Carles Puyol i na środku obrony musiał grać Eric Abidal. Gdy w marcu okazało się, że w najważniejszych meczach sezonu FC Barcelona będzie musiała radzić sobie również bez Erica Abidala z przymusu na obronę cofnięty został Sergio Busquets, a jego miejsce na pozycji defensywnego pomocnika zajął Javier. Takie zestawienie obrony nie sprawdzało się głownie ze względu na słaba grę Sergio na środku obrony. W najważniejszych meczach sezonu (z Realem i Man U) na pozycji środkowego pomocy zagrał właśnie Javier i nie licząc kilku małych błędów spisał się doskonale udowadniając swą uniwersalność i przydatność drużynie. Należy wymienić tez jego interwencję z końcówki meczu z Arsenalem na Camp Nou, gdy wślizgiem powstrzymał Bendtnera wychodzącego sam na sam z Valdesem, czym uchronił swoja drużynę przed odpadnięciem z Ligi Mistrzów już w 1/8 finału.
Ostatnim, ale jakże ważnym bohaterem Barcy jest Pep Guardiola, który od 3 sezonow prowadzi najlepszą drużynę na świecie. Pep perfekcyjnie przygotował drużynę do finału Ligi Mistrzów, znalazł tez sposób na odparcie ofensywy Realu wzmocnionego przez Jose Mourinho, przez cały sezon utrzymując swoich piłkarzy w wysokiej formie i nie pozwalając im się rozkojarzyć. Doskonale zarządzał siłami zespołu, tak by drużyna zawsze była gotowa na nadchodzące wyzwania. Mimo wąskiej kadry i kontuzji kliku kluczowych zawodników obrony (Puyol, Abidal) potrafił skutecznie zreorganizować ustawienie, kiedy sytuacja tego wymagała. Jego niesamowite zrozumienie filozofii gry Barcelony, chęć ciągłego ulepszania taktyki oraz doskonałe zrozumienie z piłkarzami sprawiają, że jest on gwarantem sukcesów drużyny. Od kiedy został trenerem pierwszej drużyny zdobył 10 tytułów w ciągu 3 lat w tym 2 razy Ligę Mistrzów i 3 razy Mistrzostwo Hiszpanii. Należy dodać, że sierpniu Barca zmierzy się ponownie z Realem w Superpucharze Hiszpanii, oraz w Superpucharze Europy z tryumfatorem Ligi Europejskiej FC Porto, więc już niedługo będzie szansa na powiększenie listy trofeów. Przed finałem Ligi Mistrzów dało się zasłyszeć pogłoski o tym, że Pep jest zmęczony pracą w Barcy i prawdopodobnie odejdzie. Na szczęście zaraz po zwycięskim finale ogłosił, że zostaje na kolejny sezon, myślę, że tym razem jego głównym celem będzię kolejne zwycięstwo w Lidze Mistrzów, a przypomnijmy, że jeszcze nikomu nie udało się obronić tego trofeum.
Po stronie Realu najjaśniej świeciła gwiazda Jose Mourinho. Uznawany za jednego z najlepszych trenerów w historii, zdobywca potrójnej korony z Interem Mediolan w sezonie 2009/2010 w ciągu zaledwie jednego sezonu zmienił Real Madryt nie do poznania. Jeszcze niedawno chłopcy do bicia dla FC Barcelony i pośmiewisko dla największych klubów w Europie, dziś drużyna, która zna swoja wartości i potrafi zagrać jak równy z równym z każdym, nawet Barcą. Jose ma niesamowitą umiejętność przekonywania do siebie swoich piłkarzy oraz kibiców. Wierzą oni każdym słowom swojego trenera niezależnie od tego czy te słowa mają sens czy nie, i są gotowi pójść za nim nawet w ogień. Dzięki niemu Real zdobył pierwsze od 3 sezonów trofeum, pokonując w finale Copa del Rey FC Barcelonę po dogrywce 1:0. Styl, jaki narzuca podopiecznym Mourinho w meczach z Barcą jest wyjątkowo defensywny i siłowy żeby nie rzec agresywny, a kontrowersje jakie wywołuje po meczach nierzadko wręcz godne pożałowania, ale wcale nie zmienia to faktu, żę to własnie jego Real Madryt był najtrudniejszym przeciwnikiem Barcy w tym sezonie i możemy być pewni, że w przyszłym sezonie będzie jeszcze trudniejszym.
Mourinho przyszedł do zespołu i ściągnął ze soba dwóch kolejnych bohaterów sezonu w Realu. Mowa o młodym Mesucie Oezilu i weteranie Ricardo Carvalho. 33 letni Carvalho, który grał już w zespołach Mourihno za czasów FC Porto i Chelsea, i który w tym sezonie został ściągnięty z Chelsea za 8 milionów euro na wyraźne życzenie Mou, wprowadził do defensywy spokój i doświadczenie. Nie do przecenienia jest również jego rola w wyjaśnianiu młodszym kolegom zawiłości taktycznych trenera, z którym świetnie się rozumie. Kto wie jaki był by wynik dwumeczu w półfinale Ligi Mistrzów z Barcą gdyby w pierwszym meczu mógł zagrać zawieszony za kartki Carvalho??
Mesut Oezil to kolejny bohater sezonu. Młody Niemiec, nazywany nowym Zidanem Realu, rozegrał świetny turniej na Mistrzostwach Świata w RPA i po zakończeniu turnieju zaczęły się o niego bić największe kluby w Europie w tym między innymi Barca i Real. Zwyciężył ten drugi głównie dla tego, że w Barcy musiał by się pogodzić z rolą zmiennika dla Xaviego i Iniesty. W Realu miał praktycznie zagwarantowane miejsce z pierwszej jedenastce co skrzętnie wykorzystał. Był jednym z najlepszych piłkarzy Realu w przeciągu całego sezonu, zaliczając aż 26 asyst i strzelając wiele ważnych bramek. Swoja świetna postawą sprawił, że kupiony dwa sezony temu za ponad 60 milionów euro Ricardo Kaka stał się niepotrzebny w zespole i jest jednym z głównych kandydatów do odejścia w zbliżającym się okienku transferowym.
Ostatnim bohaterem sezonu jest, usilnie walczący o wyjście z cienia Leo Messiego, Cristiano Ronaldo. Jego pojawienie się wśród wymienionych jest bardziej wynikiem jego niesamowitych statystyk niż wyjątkowych zasług dla drużyny. Mimo dużej ilości bramek strzelonych przez Ronaldo w tym sezonie ciężko było się oprzeć wrażeniu, że drużyna poradziłaby sobie bez niego na boisku. Nie licząc bramki strzelonej FC Barcelonie w finale Copa del Rey, większość jego bramek padała w meczach o niewielkiej stawce. Na niekorzyść jego drużyny działa również niska skuteczność strzałów Ronaldo. Nie raz zdarzało się, że mimo lepiej ustawionego partnera z drużyny, decydował się na strzał z trudnej pozycji, prawdopodobnie w celu „nabicia” statystyk. Tak czy inaczej 53 bramki zdobyte we wszystkich rozgrywkach, w tym rekordowe 41 bramek zdobyte w 33 meczach La Liga sprawiają, że nieumieszczenie Crisa w tym podsumowaniu było by niedopatrzeniem.
Już za dwa dni sprawdzimy, jakie niespodzianki na przyszły sezon szykują obie drużyny!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz